o mnie [OLD]

Fotografia ślubna i portretowa

Kilka słów o mnie

ZDJĘCIE MUSI MIEĆ EMOCJE

Dawno, dawno temu była “Smiena 8”. Jako mały chłopiec bawiłem się tym aparatem, czasem z kliszą, czasem bez… wyobrażałem sobie te zdjęcie, które właśnie zrobiłem. Wtedy były klisze, filmy ORWO, które oddawało się do fotografa i przez kilka dni żyło w wielkiej niepewności, czy coś się uda. Po wielu próbach, z reguły nieudanych odłożyłem moją Smienke. Wówczas miałem 10 lat.

Przesiadłem się na rower…. Cóż, z rowerem zawsze się udawało… Z moim przyjacielem Bartkiem przemierzaliśmy okolice. Prawie dzień w dzień poznawałem coś nowego w okolicy, nowe zakamarki Polic. Każdego dnia coraz dalej i dalej i tak narodziła się pasja do podróżowania. Nie trzeba było wiele, rower, plecak, w głowie ułożony plan wycieczki i nowe poznawanie okolic. Często wracałem moimi ulubionymi szlakami, niby to samo, a jednak zawsze na nowo i inaczej.

W siódmej klasie w planie zajęć ni stąd ni zowąd zabłąkała się chemia… Wówczas byłem pod jej wrażeniem, jak z drobiazgów można było zrobić wiele. W bibliotece miejskiej znalazłem ciekawe lektury, które wprowadzały w całkiem inny świat. i znów się zaczęło, wycieczka do sklepu fotograficznego i samodzielne robienie odczynników. Czasem przychodziły zwariowane pomysły jak zrobienie zdjęcia na jajku, ot taka inna pisanka… tylko Pani w aptece zadawała dziwne pytania… a na co to,? a po co? a czy rodzice wiedzą, że potrzejesz taką preparaty. Czasem już ich nie było w produkcji, no cóż książki były wydawane z reguły w latach 60-tych…

Potem otrzymałem od ojca Olympusa.. pełen automat… wkładało się dwie bateryjki, kliszę i…. już tylko naciskało guziczek, i co najważniejsze! zdjęcie prawie zawsze wychodziło. no prawie bo był jeszcze przełącznik lampy błyskowej, który czasem zapomniałem włączyć. Ceniłem sobie ten aparat… był prosty w obsłudze, poręczny, mimo wszystko zdjęcia wychodziły dobre.

Jednak przyszła kolej na fotografię cyfrową, jakby nie patrzeć jednak dużo tańszą niż fotografia klasyczna. Mnie ona przez długi czas nie przekonywała… Pamiętam, jak na Love Parade w Berlinie pod koniec ubiegłego stulecia Niemcy się tym fascynowali, mi jednak wówczas nie podobała się jakość tych zdjęć, kolory, i jakieś sztuczne to było…

Jednak do fotografii cyfrowej przekonał mnie mój brat, Grzegorz. Osiem lat temu obdarował mnie cyfrową jakością. Był to zwykły aparat, jednak nie mogłem nacieszyć się jego możliwościami. Była mały, lekki, zabierałem go praktycznie wszędzie. Każda wędrówka, każdy spacer po lesie miał swój reportaż.

Ta radość trwała jednak rok.. Fascynacja tym małym aparacikiem malała w miarę upływu czasu a coraz bardziej zacząłem zauważać braki możliwości. Przyszedł czas na cyfrową lustrzankę, wybór padł na Pentaxa. Pracowałem na nim przez 5 lat, poznałem go i ceniłem, lecz znałem też jego ograniczenia.dziś z sentymentem powracam myślami do tego systemu, lecz świat się zmienia i trzeba dorównywać jemu tempa..

Teraz pracuję na systemie Nikon, cenię sobie jego obiektywy oraz kreatywny system oświetlenia CLS.

Stało się..

– fotografuję, realizuję swoją życiową pasję i to jest dla mnie, obok mojej rodziny,  najważniejsze….

– to uzależnienie i czyste wariactwo….

– ogromna ilość niewykonanych dotąd ujęć, mnóstwo pomysłów gotowych do realizacji ani na chwilę nie pozostawiają mnie w spokoju! Gdzie to wszystko pomieści, jak ulokować by nie zaprzepaścić, nie strwonić?

Co zrobić by impuls ujrzał światło dzienne stanowiąc namacalny efekt? Do kogo zgłosić się z pomocą? Mnóstwo pytań, a na każde wnikliwie szukam odpowiedzi

A emocje

Według mnie zdjęcie musi mieć emocje. W swoich fotografia staram się je pokazać.

Z resztą zobacz sam

 

error: Content is protected !!